Jeśli moje dziecko nie słyszy, to ja nie umiem mówić.
Aby wyzwolić się z kalectwa, musimy nauczyć się rozmawiać.
fonogesty_logo logo_spa
FONOGESTY
Szkoła dla rodziców
Polskie Stowarzyszenie Metody Fonogestow
CENiSS
Dla studentów
Linki




Ręka matki pomaga dokładniej słyszeć, lepiej rozumieć i swobodniej mówić
Kazimiera Krakowiak

Ręka matki pomaga dokładniej słyszeć, lepiej rozumieć i swobodniej mówić


Wielu z nas, rodziców wychowujących dzieci z wadą słuchu, przeżywa dręczący problem: jak znaleźć w ciągu dnia zapełnionego pracą zawodową i domową, tyle godzin, ile trzeba poświęcić naszemu dziecku, aby rozwój jego mowy mógł przebiegać prawidłowo? Jak pogodzić zwykłe obowiązki - związane z zapewnieniem rodzinie godziwych warunków życia - z dodatkowymi zadaniami, które stawia przed nami konieczność rehabilitacji dziecka? Przecież wykonanie tych zadań wymaga przede wszystkim ustawicznej obecności przy dziecku, stałej gotowości do rozmowy i do współdziałania z nim, nieustannej troski o rozumne zaspokajanie jego najważniejszej potrzeby psychicznej, jaką jest potrzeba komunikowania się z najbliższymi osobami, potrzeba rozumienia i bycia rozumianym.

Nie każda matka może poświęcić czas wyłącznie na pracę z dzieckiem. Nie w każdej rodzinie jest gotowa do pomocy babcia. Niewiele rodzin stać na płatną pomoc domową. A tymczasem specjaliści mówią nam ciągle o konieczności pracy systematycznej, wielogodzinnej, wieloletniej. Pracy opartej na ustawicznym kontakcie z dzieckiem, na nieprzerwanych zabiegach, żeby każdą niemal minutę wykorzystać dla rozwoju mowy i kształcenia języka. Specjaliści wskazują nam jako wzór godny naśladowania matki, którym - dzięki poświęceniu "życia za życie" - udało się osiągnąć ich cel: dziecko z wadą słuchu mówi na tyle dobrze, że może żyć i kształcić się wśród ludzi słyszących.

Wiele zapracowanych i pozbawionych wszelkiej pomocy matek nie może udźwignąć ciężaru stawianych im zadań i z tej przyczyny żyje w głębokim lęku o los swoich dzieci i w poczuciu winy nieuniknionej, chociaż usprawiedliwionej. Nasza świadomość bezsilności i poczucie winy sprawia, że nasze dzieci cierpią nie tylko z powodu kalectwa słuchu, ale również z powodu lęku, który im się udziela, i z powodu poczucia winy, że są przyczyną cierpienia swoich matek. A przecież każdemu dziecku najbardziej potrzebna jest szczęśliwa i kochająca matka, matka, która potrafi wyposażyć w wiarę w ludzi i w samego siebie, w nadzieję i świadomość wartości życia.

Matki dzieci z uszkodzonym słuchem oczekują więc od swoich doradców i specjalistów, którzy kierują rehabilitacją ich dzieci, nie moralizowania i zachęty do ofiarności, ale psychicznego wsparcia i konkretnej pomocy metodycznej. Potrzebują wskazówek, w jaki sposób ułatwić i usprawnić swoją pracę, skrócić czas oczekiwania na jej pierwsze pomyślne efekty, jak dostosować wymagania do rzeczywistych możliwości dziecka i sprawić, żeby wysiłek wkładany w ćwiczenia logopedyczne był wysiłkiem na ludzką miarę, a nie przekraczającym człowiecze siły heroizmem, który matce i dziecku odbiera radość życia i przysparza pychy lub rozczarowania.

Poszukując sposobów ułatwiających pracę logopedyczną trzeba pamiętać, że dziecko z wadą słuchu nie jest dzieckiem niesprawnym, ale dzieckiem o innej konfiguracji osiągalnych dla niego sprawności. Dziecko nie może być traktowane jak uszkodzony przedmiot, który można naprawić, ale jak człowiek, któremu mamy pomóc w przygotowywaniu się do samodzielnego życia, ułatwić rozwój ogromnych zwykle możliwości. Z naszą pomocą dziecko ma nauczyć się, jak sobie radzić z barierą komunikacyjną dzielącą je od ludzi słyszących.

Wspólne pokonanie bariery komunikacyjnej to jest właśnie najważniejsze zadanie rodziców i dziecka z wadą słuchu. Im wcześniej zostanie pokonana ta bariera między matką a dzieckiem, tym pełniejszy i bardziej wartościowy będzie ich wzajemny kontakt, tym mniej męczące i uciążliwe będą zajęcia logopedyczne, tym wcześniej zobaczymy rzeczywiste możliwości naszego dziecka i będziemy wyraźniej dostrzegać rozwój jego umiejętności, tym wcześniej też nasze dziecko zacznie świadomie i bez przymusu uczestniczyć w pracy nad kształceniem własnego języka.

Jednym ze sposobów pokonania bariery komunikacyjnej miedzy matką a jej niesłyszącym dźwięków mowy dzieckiem jest metoda uzupełniania mowy gestami wspomagającymi czytanie z ust. Metoda ta na świecie jest znana pod nazwą cued speech. Jest ona zalecana przez specjalistów z UNESCO oraz przez Międzynarodowe Biuro Audiofonologii jako metoda uzupełniająca wychowanie słuchowe i wydatnie ułatwiająca naukę mowy. Jej twórcą jest profesor wyższej uczelni dla Głuchych w Waszyngtonie, dr Orin Cornrett. Metoda została przystosowana do kilkudziesięciu języków i jest stosowana z powodzeniem w wielu krajach. Najlepsze efekty osiąga się przy jednoczesnym zastosowaniu dobrze dobranych protez (aparatów słuchowych lub wszczepu ślimakowego).

Polska adaptacja cued speech nosi nazwę metody fonogestów. Jej zastosowanie w rodzinach wychowujących dzieci z głębokim uszkodzeniem słuchu oraz w przedszkolach i szkołach integracyjnych, a także w szkołach dla dzieci niesłyszących i słabo słyszących przynosi oczekiwane rezultaty. Fakt ten stwierdzam z cała odpowiedzialnością, nie tylko jako autorka polskiej adaptacji cued speech, ale przede wszystkim jako matka Łukasza, który dzięki tej metodzie był dzieckiem pogodnym, radosnym i nie obciążonym przerastającymi jego możliwości zadaniami, uczył się chętnie i mówił dosłownie bez ustanku, podobnie jak jego słyszący rówieśnicy. Zadawał pytania, poszukiwał odpowiedzi, wyrażał własne zdanie, opowiadał o swoich przeżyciach, czytał, pisał i recytował wiersze. Jego wymowa nie jest w pełni prawidłowa, ale poprawia się z każdym rokiem. Z każdym rokiem też wzbogaca się jego słownik i kształci poprawność samodzielnie budowanych zdań. Metoda fonogestów pomogła Łukaszowi w pełni wykorzystać jego niewielkie resztki słuchu i uczyć się uważnie słuchać z pomocą wzroku.

Łukasz chodził do klasy specjalnej, w której wszyscy nauczyciele stosowali tę metodę, dzięki czemu nie musiał udawać dziecka słyszącego, ale też nie był i nie jest skazany na wyłączny kontakt z niesłyszącymi. Potrafi odczytywać wypowiedzi z ust wielu ludzi, także wielu osób obcych, i nawiązuje łatwo kontakt zarówno z używającymi fonogestów kolegami, jak i z osobami słyszącymi, które mówią do niego bez fonogestów, a także z osobami używającymi języka migowego.

Metodę cued speech wybraliśmy z mężem dla Łukasza za radą Profesora Tadeusza Gałkowskiego, ponieważ nasz starszy syn, Paweł, rewalidowany intensywnie "czystą" metodą oralną, najpierw w domu pod kierunkiem logopedów, a potem przez nauczycieli w szkole specjalnej, nie mógł podołać naciskowi psychicznemu i nie osiągnął oczekiwanych umiejętności, mimo że był dzieckiem inteligentnym, wrażliwym i na początku był chętny do pracy. Naszemu młodszemu synowi zostały oszczędzone smutne doświadczenia starszego brata.

Dzięki dobrej woli i wspaniałej pracy małej grupki znakomitych nauczycieli z ośrodków szkolno-wychowawczych dla dzieci głuchych w Lublinie i Radomiu, udało się dokładnie sprawdzić poprawność przystosowania cued speech do języka polskiego i szczegółowo opracować metodę fonogestów jako konsekwentny sposób postępowania logopedycznego, zmierzający do ułatwienia dzieciom z głębokim uszkodzeniem słuchu rozwoju mowy i praktycznej nauki języka polskiego. Obecnie metoda ta jest już do dyspozycji rodziców, logopedów i nauczycieli, wraz z pełnym programem rehabilitacji i kształcenia, pomocami dydaktycznymi, w których skład wchodzi czterogodzinny film instruktażowy, pomysły gier, ćwiczeń i zabaw.

Niełatwo w kilku zdaniach poinformować na czym polega metoda kształcenia językowego. Metoda fonogestów - mówiąc w skrócie i w uproszczeniu - polega na tym, że specjalne precyzyjne ruchy ręki mówiącej matki, nauczycielki lub innej osoby pomagają dziecku szybko odróżniać i dokładnie rozpoznawać wymawiane jednocześnie głoski i sylaby, a dzięki temu ułatwiają trwałe uczenie się słów i zdań. Metoda fonogestów nie zwalnia zatem matki i innych ludzi słyszących z wysiłku na rzecz dziecka, ale wysiłek ten racjonalizuje, zwiększa jego skuteczność, przyspiesza efekty, a przede wszystkim pozwala uniknąć niepowodzeń i stresów spowodowanych tym, że dziecko z wadą słuchu zazwyczaj odbiera słowa niedokładnie, jako zniekształcone, niepełne, mało wyraźne. Fonogesty sprawiają, że dla dziecka wypowiedzi słowne stają się wyraźne. Dzięki temu dziecko samo szybko i chętnie zaczyna mówić z fonogestami i chociaż na początku mówi - jak wszystkie dzieci - nieudolnie i nieprawidłowo, może być trafnie rozumiane przez osoby najbliższe, dzięki czemu otrzymuje coś, co jest najważniejsze dla rozwoju jego mowy: motywację do dalszego wysiłku. Dziecko nie odczuwa presji ze strony rodziców i logopedów starających się je ustawicznie usprawniać i korygować, bowiem oni sami usprawniają i korygują własny sposób mówienia, aby ułatwić odbiór dziecku, a jemu dają wzór, jak przezwyciężać przeszkody w komunikowaniu się.

Czy łatwo jest nauczyć się mówić z fonogestami? Czy do opanowania tej umiejętności potrzebne są jakieś szczególne uzdolnienia?

Opanowanie sztuki płynnego mówienia z fonogestami wymaga oczywiście pewnego czasu, a mówienie w ten sposób do dziecka wymaga stałego świadomego panowania nad sposobem, w który mówimy. Trzeba mówić tak, żeby dziecko mogło jak najlepiej słyszeć i dokładnie widzieć naszą twarz i rękę. Ręka musi wykonywać bardzo precyzyjne, rytmiczne ruchy, w tempie doskonale dostosowanym do tempa mówienia. Same ruchy nie są zbyt skomplikowane i można je opanować w ciągu kilku dni. Najtrudniejsze jest osiągnięcie płynności, która jest konieczna, aby nie zniekształcać wymawianych słów. Fonogesty nie zastępują bowiem mowy, same, bez słów, nic nie znaczą. Są tylko środkiem ułatwiającym wzrokowe dostrzeganie różnic między wymawianymi głoskami i sylabami. Dysponując tym prostym środkiem ułatwiającym przekaz, możemy wypracować razem z naszym dzieckiem dogodny dla niego sposób prowadzenia dialogu i naturalnej nauki języka.

Najważniejszym walorem fonogestów jest to, że nie odwracają uwagi od słuchania i nie zamykają dziecka w zamkniętym kręgu ludzi znających tylko ten sposób porozumiewania się. Dziecko, które nauczyło się czytać z ust z fonogestami, wykorzystuje tę umiejętność i bez fonogestów. Kiedy fonogesty przestają być konieczne, dzieci same rezygnują z ich używania. Wracają do nich, gdy widzą taką potrzebę.

Fonogesty.org